i po urlopie już.

Jesteśmy już z powrotem. Tydzień w Krakowie minął bardzo szybko, wczoraj wróciliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi. Te parę dni spędzone z dala od codziennych obowiązków połączone ze zwiedzaniem Małopolski na długo zostaną w naszej pamięci.
Podczas tego tygodnia wakacji największą furorę dla naszego Małolata sprawiła wizyta w fabryce cukierków Ciuciu przy ul. Grodzkiej, gdzie co godzinę odbywał się pokaz robienia smacznych cuksów karmelkowych. Oczywiście kupiliśmy sobie słodkie pamiątki - przepyszne cukiereczki owocowe i lizaki.
Zwiedziliśmy też Solilandię, czyli magiczną krainę w kopalni soli w Wieliczce, po której oprowadzał nas górnik i Soliludek, czyli taki kopalniany krasnoludek. Franek niestety nie posiada dziecięcej wyobraźni w takiej sytuacji i oczywiście musi zawsze powiedzieć, że a) krasnoludki nie istnieją, b) soliludek jest nieprawdziwy, ale podobało mu się pod ziemią. 
Odwiedziliśmy też Inwałd, czyli 3 parki w jednym - średniowieczna warownia, mini-zoo i park miniatur. Fajne miejsce dla każdego. Niestety, w naszym przypadku wycieczka rozłożyła się na 2 dni, bo pierwszego dnia rozszalała się ulewa i miniatury musieliśmy przesunąć na inny dzień. W średniowiecznym zamku największą atrakcją było strzelanie z łuku, ale też można było odwiedzić powroźnika i ukręcić samemu sznurek, kowala - i zrobić fajny haczyk lub serduszko, a także u garncarza zrobić glinianą miseczkę. Mnie osobiście najbardziej się podobały smoki - zarówno śpiewająca smoczyca jak i te pozostałe ruchome i ziejące ogniem. Niestety, nasz Syn nie podzielał tej radości i bał się podejść do smoków. W mini-zoo jest dużo zwierząt - kozy, owce, osiołki, gryzonie, jedzą z ręki :-) Sam park miniatur - też ciekawie, dużo zabytków w skali 1:25 i dodatkowo lunapark z atrakcjami. Oczywiście Synowi najbardziej się chciało na statek piracki (czyli młot...). Poświęciłam się i przed jedzeniem poszliśmy. Ufff, co to było ;-) Never ever! Młody chciał wychodzić po minucie, a cykl trwał 4 ;-) Mnie też niekoniecznie się podobają takie atrakcje, ale koło młyńskie czy autoscooter są fajne.
Cały urlop w mieście nie jest zły. Pod warunkiem, że człowiek się zainteresuje trochę historią samego Krakowa. Młody jeszcze trochę za mało zainteresowany. Ale w miarę możliwości zwiedziliśmy Stare Miasto. Odwiedziliśmy Wawel, Sukiennice, Bramę Floriańską, a także byliśmy w Kazimierzu i na Kopcu Kościuszki. 
Krótka relacja zdjęciowa też się pojawi, ale najpierw muszę wszystko ogarnąć. 

Pomijam fakt, że dzisiaj już siedzieliśmy z Frankiem w kuchni i powstała sałatka na zimę w słoikach ;-)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

moja walka o lepsze jutro © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka